poniedziałek, 28 stycznia 2013

- 25 -

     Kolejny dzień zaczął się nijak. Przetarłam oczy rękom i otworzyłam je, obróciłam się na drugi bok żeby zobaczyć czy Lou jeszcze śpi. Zdziwiłam się bo nie leżał obok mnie. Szybko zerwałam się z łóżka i poszłam zobaczyć czy nie poszedł do łazięki ale tam też go nie było. Zbiegłam szybko na dół nie zważając że miałam na sobie tylko koszule ledwo zakrywającą mój tyłek. W kuchni znajdował się Niall i Zayn.
- Nie widzieliście Louis'a ? - zapytałam ich ale oni tylko pokiwali głową że nie - Boże co ten człowiek odwala - powiedziałam pod nosem ale chyba usłyszeli
- Natalii tylko nie krzycz - powiedział blondasek
- Czemu mam krzyczeć - zapytałam
- No bo on wyjechał już - powiedział i zakrył uszy
Nie wierzyłam w to co on powiedział do oczu od razu napłynęły mi łzy. Odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szufladę gdzie znajdowały się jego rzeczy. Nie było, zostawił tylko jedną koszulkę. Rozpłakałam się jak małe dziecko, dlaczego wyjechał, czy powiedziałam coś źle, a może nie chce już ze mną być. Przez moją głowę przeleciała ta myśl ale od razu ją odrzuciłam bo przecież jeszcze wczoraj powiedział mi że nigdy mnie nie zostawi.
Postanowiłam do niego zadzwonić. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty i połączenie odrzucone, nie rozumiałam dlaczego to zrobił. Przebrałam się i zeszłam na dół. W salonie siedział Zayn razem z moją siostrą i jej chłopakiem.
- Zayn przejdziesz się ze mną na spacer -zapytałam stojąc w wejściu
- Tak chętnie poczekaj przebiorę się i możemy iść - powiedział i pobiegł po schodach do swojego pokoju
Usiadłam na fotelu. Nie wiedziałam co mam zrobić nadal chodziło mi po głowie to pytanie czemu wyjechał a nawet nie mogę się z nim Czekałam na niego 5 minut zszedł gotowy do wyjścia. Ubrałam buty i zarzuciłam na siebie kurtkę a na nos założyłam okulary. Wyszliśmy z domu, szliśmy uliczką prowadzącą do parku. Nikt się nie odzywał ale dla mnie najważniejsze było to że nie musiałam iść sama.
- Zayn - powiedziałam prawie bez dźwięcznie
- Tak - odpowiedział
- Ty wiesz czemu on wyjechał dlaczego nie mógł poczekać do wieczora przecież i tak dziś wyjeżdżamy - łzy spłynęły mi po policzku
- Musiał nie powiedział nam dlaczego ale nie martw się  na pewno ci to wytłumaczy - przytulił mnie a ja się całkiem rozkleiłam.
Poczułam się bezpiecznie w jego objęciach tak jakby był dla mnie kimś ważnym. Tak byliśmy przyjaciółmi, bardzo dobrze się z nim dogadywałam nawet niekiedy wychodziłam z nim zapalić. Lubiłam jego towarzystwo nigdy się nie da nudzić. Doszliśmy do parku gdzie usiedliśmy na ławce wtuliłam się w niego bo na Lou nie mogłam liczyć bo go nie było przy mnie. Siedzieliśmy w ciszy cieszyłam się że mam takiego przyjaciela. Podniosłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy. Zobaczyłam w nich iskierki, iskierki szczęścia. Patrzył się na mnie z jakimś uczuciem chyba większym niż przyjaźń. Zbliżyłam swoją twarz do niego i nasze usta spotkały się. Pierwsze pocałunek był niepewny ale odwzajemnił moje działanie. Nasze języki tańczyły a ja czułam w brzuchu stado latających motyli. Oderwałam się do niego ale nie mogłam na niego spojrzeć coś mnie blokowało właśnie wtedy doszło do mnie że całowałam się z przyjacielem mojego chłopaka a także i moim. Wstałam i zaczęłam iść.
- Poczekaj - krzyknął
- Zayn ty nie rozumiesz - zapytałam - wiesz co zrobiliśmy to nie powinno mieć miejsca nie powinno się zdążyć - znów łzy wypełniły moje oczy
- Nie czułaś tego - złapał mnie za nadgarstek - Już od dawna nie układa ci się z Louis'em nie czujecie już do siebie tego co przedtem - obrócił mnie przodem tak że znów natknęłam się na jego wzrok
- Nie mów tak nie wiesz nic, nie wiesz jakie mamy relacje i czy nasza miłość wygasła - krzyknęłam mu w twarz
- Jakby było tak jak mówisz nie pocałowałabyś mnie - powiedział całkiem opanowany
- To nie tak.. ja nie.. no po prostu emocje zawładnęły mną - powiedziałam płacząc
- Nie prawda wmawiasz sobie że nic do mnie nie czujesz i nie pozwalasz aby ta myśl do ciebie doszła - powiedział
- Przepraszam cię Zayn to nie powinno się wydarzyć - powiedziałam i skierowałam się w stronę domu. Nawet nie chciałam stąd wyjeżdżać. Wiedziałam że nie będzie już tak jak kiedyś, wiedziałam że nie popatrzę już na Lou z takim uczuciem jak kiedyś. Nie chciałam go ranić wiedziałam tylko jedno że jak Zayn mu nic nie powie to nikt nie będzie wiedział co się wydarzyło. Doszłam do domu mojej siostry. Powiedziałam że wróciłam i poszłam się pakować. Po 40 minutach wszystkie moje ciuchy znajdowały się w walizce, wszystkie zdjęcia rodziny i przyjaciół także. Wyszłam na korytarz i krzyknęłam żeby wszyscy zeszli na kolacje bo za niedługo wyjeżdżamy. Siedzieliśmy już przy stole, ja, Harry, Liam, Niall, Emilly, Danielle i Zayn. Czułam jego wzrok na mnie ale przez całą kolacje patrzyłam się w talerz i nie udzielałam się w rozmowie. Aż do czasu kiedy Emilly zapytała
- A gdzie Louis - popatrzyła na mnie a ja podniosłam głowę i popatrzyłam na nią
- Musiał wcześniej wyjechać - uratował mnie Niall
Nikt już nie zadawał pytań na jego temat wszyscy widzieli że nie zbyt cieszę się z tego powodu i nie warto nawet ze mną rozmawiać bo jeszcze komuś zrobi się krzywda. Kiedy nie miałam humoru lepiej bez kija nie podchodź a jeszcze po takim dniu jak dzisiejszy. Skończyliśmy posiłek i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi żeby spakować się do końca. Nasz lot miał się odbyć o 21.15 a była już 20. Zmyłam szybko wszystkie naczynia i pobiegłam się przebrać w jakieś cieplejsze ciuchy. Postanowiłam że nie pokaże po sobie że jest ze mną strasznie źle. Ubrałam jasne kolory a do tego buty na grubym obcasie. Wiedziałam że jak przyjedziemy na lotnisko będzie dużo paparazzi a jakoś trzeba wyglądać.
Wszyscy zebrali się na dole żeby pożegnać się z Pauline. Ja stałam na samym końcu kolejki. W końcu nadeszła kolej na mnie. Spojżałam na swoją siostrę i od razu z moich oczu zaczęły spływać łzy a nawet nie zdążyłam nic powiedzieć. Przytuliłam się do niej.
- Będę tęsknić i to bardzo - próbowałam się uśmiechnąć
- No ja też - powiedziała i pocałowała mnie w policzek. Wszyscy już gotowi wyszliśmy z domu i weszliśmy do auta które miało nas zawieść na lotnisko.
Po 30 minutach znajdowaliśmy się już na miejscu. Pełno ludzi czekało aż chłopcy się tam pojawią, Paparazzi robiło mnóstwo zdjęć a reporterze zadawali pytania. Jedno które trafiło dość mocno w moje serce to taki "Natalii powiedz nam czemu nie ma przy tobie Louis'a, kryzys w związku a może to już koniec wielkiej miłości". Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
- Wszystko jest w porządku - powiedziałam i poszłam w stronę przyjaciół którzy już stali przy bramkach i sprawdzali swoje bagaże. Choć byli super gwiazdami nie obeszło się bez tego. Zajęliśmy miejsca w grupie A nie było dużo ludzi, jakieś małżeństwo i dwie fanki które poprosiły o autograf i zdjęcie. Usiedliśmy na miejsca. Emilly siedziała z Harry'm, Danielle z Liam'em a ja miałam do wybory albo blondaska albo Zayn'a. Szybkim krokiem podeszłam do Niall'a i zapytałam go czy mogę z nim usiąść. Zgodził się i szeroko uśmiechnął. Lot był strasznie nudny i męczący choć nie trwał długo zdążyłam zasnąć.

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 24



- Oczywiście my już jesteśmy gotowi - powiedział uradowany Niall
Wyszliśmy z mojego domu i weszliśmy wszyscy do auta którym pojechaliśmy pod mój dom. Droga do domu Dan była bardzo przyjemna wszyscy się śmiali wygłupiali tylko ona siedziała cicho i patrzyła się w okno. Była jakaś przygnębiona.
- Ej co się dzieje - zapytałam
- Nic - odpowiedziała krótko
- Przecież widzę - naciskałam na nią aby mi powiedziała
- Bo teraz jak tak patrze to ja nie chce wracać do Londynu bo tu tak naprawdę mam rodzinę a tam nikogo oprócz was - powiedziała
- No właśnie masz nas a do rodziny możesz przyjeżdżać kiedy tylko chcesz - powiedziałam
- No ale tu już mam załatwioną Szkołę - mówiła bez przekonania
- Daniele w Londynie będziemy mieć lekcje z nauczycielem Harry'ego nie ma co się przejmować - pocieszałam ją
- A jak rodzice się nie zgodzą - zapytała
- Przecież masz ukończone 18 lat jesteś pełnoletnia i oni nie mają nic do gadania teraz jedziesz się z nimi pożegnać i zabrać resztę swoich rzeczy-powiedziałam
- Ciesze się że mam taką przyjaciółke jak ty - powiedziała i przytuliła mnie
Dojechaliśmy na miejsce wszyscy wysiedli z auta a Dan pobiegła ku drzwią. Otworzyła je, weszła po cichu do środka. W salonie siedzieli jej rodzice byli szczęśliwi że nareszcie zobaczyli swoją cureczke po dość długiej rozłące ale to było najgorsze że ona chciała im tylko powiedzieć że już tu nie wróci na stałe że zamieszka w Londynie ze swoim chłopakiem że tam będzie chodzić do szkoły że zaczyna wszystko od nowa. Mama Dan rozpłakała się na jej widok ona też nie mogła wytrzymać i łzy leciały jej po policzkach. Chłopcy weszli dopiero po chwili. Mama Danielle była zaskoczona i uśmiech zszedł jej z twarzy.
- Mamo to są nasi przyjaciele - powiedziała - Harry - wskazała na tego z lokami - Liam - przytuliła go - Zayn, Niall i Louis - wskazała na resztę
Chłopcy przywitali się z jej mamą i usiedliśmy wszyscy w salonie.
- Mamo bo ja chciałam ci coś powiedzieć - zrobiła przerwę - razem z dziewczynami postanowiłyśmy że zostajemy na stałe - łzy znów napłynęły jej do oczu - w Londynie
Jej mama nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. One traktowały się jak przyjaciółki chodziły razem na zakupy śmiały się i opowiadały prze różne historie. Dan mama naprawdę była bardzo miła. Miała 40 lat ale nie wyglądała na tyle zawsze ubierała się jak nastolatka i zachowywała się tak.
- Jak taka jest twoja decyzja to ja cię nie będę zatrzymywać tylko proszę cię bardzo odwiedzaj mnie i tatę czasami - powiedziała i przytuliła ją
Obie teraz płakały.
Danielle przedstawiła że Liam to jej chłopak dobrze się dogadywał z jej mamą ona z nim też choć nie mieli wspólnych tematów umieli się porozumieć.
Przegnałam się z Danielle i jej mamą bo musieliśmy jeszcze jechać do domu Emilly. Liam i Dan zostali u niej w domu aby zabrać resztę rzeczy. A my pojechaliśmy.
Do jej domu jechaliśmy zaledwie pięć minut bo mieszkała bardzo blisko. Emilly i jej mama nie miały zbyt dobrych kontaktów. Często się kłóciły a Emilly nie wracała na noc do domu ale teraz się zmieniła zawsze była obojętna miała wszystko głęboko w dupie i nie przejmowała się tym co mówią o niej ludzie. Razem z Emilly stałam pod drzwiami jej domu. Zadzwoniła na dzwonek, po chwili w drzwiach ukazała się sylwetka jej matki. Weszłyśmy do środka. Usiadłyśmy w salonie i nadal trwała cisza.
- Mamo przepraszam cię za to wszystko co ci zrobiłam - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
Jej mama nic nie mówiła
- Przyjechałam po resztę rzeczy które tu zostawiłam - zrobiła przerwę - Wyjeżdżam na stałe do Londynu. Przykro mi - dokończyła i wyszła z salonu, poszła do swojego pokoju spakować resztę rzeczy.
Poszłam za nią pomóc jej się spakować i zanieść żeczy do auta.
Po 30. minutach wszystkie rzeczy z jej pokoju były spakowane do dwóch walizek. Ja wzięłam jedną a ona drugą. Zeszłyśmy na dół po schodach. Emilly poszła się przegnać z mamą. Trwało to ok. 15 minut. Weszła do auta ze łzami w oczach. Pojechaliśmy do mojego domu odłożyć jej żeczy i zjeść obiad. Nie martwiliśmy się o Danielle i o Liam'a bo na pewno jej mama da im coś do zjedzenia.
Po obiedzie poszłam do swojego pokoju odpocząć. Położyłam się na łóżku a tuż obok mnie Lou. Wtuliłam się do niego. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się od siebie nie spędzaliśmy wogóle razem czasu nie rozmawialiśmy tylko krótkie pojedyncze zdania typu - " gdzie idziesz", " co chcesz zjeść" itd.
- Lou - powiedziałam szeptem
- Co się stało - zapytał
- Nic tylko od pewnego czasu wogóle ze sobą nie rozmawiamy czuje że się od siebie oddaliliśmy - powiedziałam i odsunęłam się od niego - może już nic do siebie nie czujemy, może powinniśmy dać sobie czas odpocząć od siebie - do oczu napłynęły mi łzy
- Nie mów tak ja cię nigdy nie opuszczę będę cię kochał zawsze i nigdy Ci nie pozwolę abyś odemnie odeszła - pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.
Leżeliśmy tak dłuższą chwilę. Zastanawiałam się nad tym co będzie gdy pojedziemy do Londynu i jak będzie wyglądała moja dalsza nauka.
Mieliśmy zostać jeszcze jeden dzień w moim rodzinnym mieście a potem wszystko się zmieni. Będzie mi trudno pożegnać się z moimi rodzicami.
W całym pokoju rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz była to Dan pewnie chciała żeby ktoś przyjechał po nią i po Liam'a więc odebrałam
- Tak
- No mógłby po nas ktoś przyjechać ? - zapytała
- Tak pewnie już powiem Louis'owi żeby się ubrał i zaraz tam będzie - odpowiedziałam jej
- Ubrać.. to co wy do cholery robiliście - zaczęła się śmiać
- Już jedzie po was bądźcie gotowi żeby nie musiał czekać - też się zaczęłam śmiać
Zakończyłam rozmowę i poinformowałam mojego chłopaka żeby podjechał po nich.