sobota, 16 marca 2013

SERDECZNIE ZAPRASZAM NA NOWEGO BLOGA


Więc tak tu już chyba nie wrócę nie mam pomysłu na tego bloga jest on pisany od bardzo dawna i od samego początku nie wiedziałam o czym mam tu pisać.
Ta historia zaczęła się źle i jest w ogóle nie udana, jest strasznie dużo błędów i nie podoba mi się to.

Chciałam was serdecznie zaprosić na nowe opowiadanie które piszę :

TUTAJ MUSICIE ZAGLĄDNĄĆ:

poniedziałek, 28 stycznia 2013

- 25 -

     Kolejny dzień zaczął się nijak. Przetarłam oczy rękom i otworzyłam je, obróciłam się na drugi bok żeby zobaczyć czy Lou jeszcze śpi. Zdziwiłam się bo nie leżał obok mnie. Szybko zerwałam się z łóżka i poszłam zobaczyć czy nie poszedł do łazięki ale tam też go nie było. Zbiegłam szybko na dół nie zważając że miałam na sobie tylko koszule ledwo zakrywającą mój tyłek. W kuchni znajdował się Niall i Zayn.
- Nie widzieliście Louis'a ? - zapytałam ich ale oni tylko pokiwali głową że nie - Boże co ten człowiek odwala - powiedziałam pod nosem ale chyba usłyszeli
- Natalii tylko nie krzycz - powiedział blondasek
- Czemu mam krzyczeć - zapytałam
- No bo on wyjechał już - powiedział i zakrył uszy
Nie wierzyłam w to co on powiedział do oczu od razu napłynęły mi łzy. Odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szufladę gdzie znajdowały się jego rzeczy. Nie było, zostawił tylko jedną koszulkę. Rozpłakałam się jak małe dziecko, dlaczego wyjechał, czy powiedziałam coś źle, a może nie chce już ze mną być. Przez moją głowę przeleciała ta myśl ale od razu ją odrzuciłam bo przecież jeszcze wczoraj powiedział mi że nigdy mnie nie zostawi.
Postanowiłam do niego zadzwonić. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty i połączenie odrzucone, nie rozumiałam dlaczego to zrobił. Przebrałam się i zeszłam na dół. W salonie siedział Zayn razem z moją siostrą i jej chłopakiem.
- Zayn przejdziesz się ze mną na spacer -zapytałam stojąc w wejściu
- Tak chętnie poczekaj przebiorę się i możemy iść - powiedział i pobiegł po schodach do swojego pokoju
Usiadłam na fotelu. Nie wiedziałam co mam zrobić nadal chodziło mi po głowie to pytanie czemu wyjechał a nawet nie mogę się z nim Czekałam na niego 5 minut zszedł gotowy do wyjścia. Ubrałam buty i zarzuciłam na siebie kurtkę a na nos założyłam okulary. Wyszliśmy z domu, szliśmy uliczką prowadzącą do parku. Nikt się nie odzywał ale dla mnie najważniejsze było to że nie musiałam iść sama.
- Zayn - powiedziałam prawie bez dźwięcznie
- Tak - odpowiedział
- Ty wiesz czemu on wyjechał dlaczego nie mógł poczekać do wieczora przecież i tak dziś wyjeżdżamy - łzy spłynęły mi po policzku
- Musiał nie powiedział nam dlaczego ale nie martw się  na pewno ci to wytłumaczy - przytulił mnie a ja się całkiem rozkleiłam.
Poczułam się bezpiecznie w jego objęciach tak jakby był dla mnie kimś ważnym. Tak byliśmy przyjaciółmi, bardzo dobrze się z nim dogadywałam nawet niekiedy wychodziłam z nim zapalić. Lubiłam jego towarzystwo nigdy się nie da nudzić. Doszliśmy do parku gdzie usiedliśmy na ławce wtuliłam się w niego bo na Lou nie mogłam liczyć bo go nie było przy mnie. Siedzieliśmy w ciszy cieszyłam się że mam takiego przyjaciela. Podniosłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy. Zobaczyłam w nich iskierki, iskierki szczęścia. Patrzył się na mnie z jakimś uczuciem chyba większym niż przyjaźń. Zbliżyłam swoją twarz do niego i nasze usta spotkały się. Pierwsze pocałunek był niepewny ale odwzajemnił moje działanie. Nasze języki tańczyły a ja czułam w brzuchu stado latających motyli. Oderwałam się do niego ale nie mogłam na niego spojrzeć coś mnie blokowało właśnie wtedy doszło do mnie że całowałam się z przyjacielem mojego chłopaka a także i moim. Wstałam i zaczęłam iść.
- Poczekaj - krzyknął
- Zayn ty nie rozumiesz - zapytałam - wiesz co zrobiliśmy to nie powinno mieć miejsca nie powinno się zdążyć - znów łzy wypełniły moje oczy
- Nie czułaś tego - złapał mnie za nadgarstek - Już od dawna nie układa ci się z Louis'em nie czujecie już do siebie tego co przedtem - obrócił mnie przodem tak że znów natknęłam się na jego wzrok
- Nie mów tak nie wiesz nic, nie wiesz jakie mamy relacje i czy nasza miłość wygasła - krzyknęłam mu w twarz
- Jakby było tak jak mówisz nie pocałowałabyś mnie - powiedział całkiem opanowany
- To nie tak.. ja nie.. no po prostu emocje zawładnęły mną - powiedziałam płacząc
- Nie prawda wmawiasz sobie że nic do mnie nie czujesz i nie pozwalasz aby ta myśl do ciebie doszła - powiedział
- Przepraszam cię Zayn to nie powinno się wydarzyć - powiedziałam i skierowałam się w stronę domu. Nawet nie chciałam stąd wyjeżdżać. Wiedziałam że nie będzie już tak jak kiedyś, wiedziałam że nie popatrzę już na Lou z takim uczuciem jak kiedyś. Nie chciałam go ranić wiedziałam tylko jedno że jak Zayn mu nic nie powie to nikt nie będzie wiedział co się wydarzyło. Doszłam do domu mojej siostry. Powiedziałam że wróciłam i poszłam się pakować. Po 40 minutach wszystkie moje ciuchy znajdowały się w walizce, wszystkie zdjęcia rodziny i przyjaciół także. Wyszłam na korytarz i krzyknęłam żeby wszyscy zeszli na kolacje bo za niedługo wyjeżdżamy. Siedzieliśmy już przy stole, ja, Harry, Liam, Niall, Emilly, Danielle i Zayn. Czułam jego wzrok na mnie ale przez całą kolacje patrzyłam się w talerz i nie udzielałam się w rozmowie. Aż do czasu kiedy Emilly zapytała
- A gdzie Louis - popatrzyła na mnie a ja podniosłam głowę i popatrzyłam na nią
- Musiał wcześniej wyjechać - uratował mnie Niall
Nikt już nie zadawał pytań na jego temat wszyscy widzieli że nie zbyt cieszę się z tego powodu i nie warto nawet ze mną rozmawiać bo jeszcze komuś zrobi się krzywda. Kiedy nie miałam humoru lepiej bez kija nie podchodź a jeszcze po takim dniu jak dzisiejszy. Skończyliśmy posiłek i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi żeby spakować się do końca. Nasz lot miał się odbyć o 21.15 a była już 20. Zmyłam szybko wszystkie naczynia i pobiegłam się przebrać w jakieś cieplejsze ciuchy. Postanowiłam że nie pokaże po sobie że jest ze mną strasznie źle. Ubrałam jasne kolory a do tego buty na grubym obcasie. Wiedziałam że jak przyjedziemy na lotnisko będzie dużo paparazzi a jakoś trzeba wyglądać.
Wszyscy zebrali się na dole żeby pożegnać się z Pauline. Ja stałam na samym końcu kolejki. W końcu nadeszła kolej na mnie. Spojżałam na swoją siostrę i od razu z moich oczu zaczęły spływać łzy a nawet nie zdążyłam nic powiedzieć. Przytuliłam się do niej.
- Będę tęsknić i to bardzo - próbowałam się uśmiechnąć
- No ja też - powiedziała i pocałowała mnie w policzek. Wszyscy już gotowi wyszliśmy z domu i weszliśmy do auta które miało nas zawieść na lotnisko.
Po 30 minutach znajdowaliśmy się już na miejscu. Pełno ludzi czekało aż chłopcy się tam pojawią, Paparazzi robiło mnóstwo zdjęć a reporterze zadawali pytania. Jedno które trafiło dość mocno w moje serce to taki "Natalii powiedz nam czemu nie ma przy tobie Louis'a, kryzys w związku a może to już koniec wielkiej miłości". Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
- Wszystko jest w porządku - powiedziałam i poszłam w stronę przyjaciół którzy już stali przy bramkach i sprawdzali swoje bagaże. Choć byli super gwiazdami nie obeszło się bez tego. Zajęliśmy miejsca w grupie A nie było dużo ludzi, jakieś małżeństwo i dwie fanki które poprosiły o autograf i zdjęcie. Usiedliśmy na miejsca. Emilly siedziała z Harry'm, Danielle z Liam'em a ja miałam do wybory albo blondaska albo Zayn'a. Szybkim krokiem podeszłam do Niall'a i zapytałam go czy mogę z nim usiąść. Zgodził się i szeroko uśmiechnął. Lot był strasznie nudny i męczący choć nie trwał długo zdążyłam zasnąć.

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 24



- Oczywiście my już jesteśmy gotowi - powiedział uradowany Niall
Wyszliśmy z mojego domu i weszliśmy wszyscy do auta którym pojechaliśmy pod mój dom. Droga do domu Dan była bardzo przyjemna wszyscy się śmiali wygłupiali tylko ona siedziała cicho i patrzyła się w okno. Była jakaś przygnębiona.
- Ej co się dzieje - zapytałam
- Nic - odpowiedziała krótko
- Przecież widzę - naciskałam na nią aby mi powiedziała
- Bo teraz jak tak patrze to ja nie chce wracać do Londynu bo tu tak naprawdę mam rodzinę a tam nikogo oprócz was - powiedziała
- No właśnie masz nas a do rodziny możesz przyjeżdżać kiedy tylko chcesz - powiedziałam
- No ale tu już mam załatwioną Szkołę - mówiła bez przekonania
- Daniele w Londynie będziemy mieć lekcje z nauczycielem Harry'ego nie ma co się przejmować - pocieszałam ją
- A jak rodzice się nie zgodzą - zapytała
- Przecież masz ukończone 18 lat jesteś pełnoletnia i oni nie mają nic do gadania teraz jedziesz się z nimi pożegnać i zabrać resztę swoich rzeczy-powiedziałam
- Ciesze się że mam taką przyjaciółke jak ty - powiedziała i przytuliła mnie
Dojechaliśmy na miejsce wszyscy wysiedli z auta a Dan pobiegła ku drzwią. Otworzyła je, weszła po cichu do środka. W salonie siedzieli jej rodzice byli szczęśliwi że nareszcie zobaczyli swoją cureczke po dość długiej rozłące ale to było najgorsze że ona chciała im tylko powiedzieć że już tu nie wróci na stałe że zamieszka w Londynie ze swoim chłopakiem że tam będzie chodzić do szkoły że zaczyna wszystko od nowa. Mama Dan rozpłakała się na jej widok ona też nie mogła wytrzymać i łzy leciały jej po policzkach. Chłopcy weszli dopiero po chwili. Mama Danielle była zaskoczona i uśmiech zszedł jej z twarzy.
- Mamo to są nasi przyjaciele - powiedziała - Harry - wskazała na tego z lokami - Liam - przytuliła go - Zayn, Niall i Louis - wskazała na resztę
Chłopcy przywitali się z jej mamą i usiedliśmy wszyscy w salonie.
- Mamo bo ja chciałam ci coś powiedzieć - zrobiła przerwę - razem z dziewczynami postanowiłyśmy że zostajemy na stałe - łzy znów napłynęły jej do oczu - w Londynie
Jej mama nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. One traktowały się jak przyjaciółki chodziły razem na zakupy śmiały się i opowiadały prze różne historie. Dan mama naprawdę była bardzo miła. Miała 40 lat ale nie wyglądała na tyle zawsze ubierała się jak nastolatka i zachowywała się tak.
- Jak taka jest twoja decyzja to ja cię nie będę zatrzymywać tylko proszę cię bardzo odwiedzaj mnie i tatę czasami - powiedziała i przytuliła ją
Obie teraz płakały.
Danielle przedstawiła że Liam to jej chłopak dobrze się dogadywał z jej mamą ona z nim też choć nie mieli wspólnych tematów umieli się porozumieć.
Przegnałam się z Danielle i jej mamą bo musieliśmy jeszcze jechać do domu Emilly. Liam i Dan zostali u niej w domu aby zabrać resztę rzeczy. A my pojechaliśmy.
Do jej domu jechaliśmy zaledwie pięć minut bo mieszkała bardzo blisko. Emilly i jej mama nie miały zbyt dobrych kontaktów. Często się kłóciły a Emilly nie wracała na noc do domu ale teraz się zmieniła zawsze była obojętna miała wszystko głęboko w dupie i nie przejmowała się tym co mówią o niej ludzie. Razem z Emilly stałam pod drzwiami jej domu. Zadzwoniła na dzwonek, po chwili w drzwiach ukazała się sylwetka jej matki. Weszłyśmy do środka. Usiadłyśmy w salonie i nadal trwała cisza.
- Mamo przepraszam cię za to wszystko co ci zrobiłam - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
Jej mama nic nie mówiła
- Przyjechałam po resztę rzeczy które tu zostawiłam - zrobiła przerwę - Wyjeżdżam na stałe do Londynu. Przykro mi - dokończyła i wyszła z salonu, poszła do swojego pokoju spakować resztę rzeczy.
Poszłam za nią pomóc jej się spakować i zanieść żeczy do auta.
Po 30. minutach wszystkie rzeczy z jej pokoju były spakowane do dwóch walizek. Ja wzięłam jedną a ona drugą. Zeszłyśmy na dół po schodach. Emilly poszła się przegnać z mamą. Trwało to ok. 15 minut. Weszła do auta ze łzami w oczach. Pojechaliśmy do mojego domu odłożyć jej żeczy i zjeść obiad. Nie martwiliśmy się o Danielle i o Liam'a bo na pewno jej mama da im coś do zjedzenia.
Po obiedzie poszłam do swojego pokoju odpocząć. Położyłam się na łóżku a tuż obok mnie Lou. Wtuliłam się do niego. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się od siebie nie spędzaliśmy wogóle razem czasu nie rozmawialiśmy tylko krótkie pojedyncze zdania typu - " gdzie idziesz", " co chcesz zjeść" itd.
- Lou - powiedziałam szeptem
- Co się stało - zapytał
- Nic tylko od pewnego czasu wogóle ze sobą nie rozmawiamy czuje że się od siebie oddaliliśmy - powiedziałam i odsunęłam się od niego - może już nic do siebie nie czujemy, może powinniśmy dać sobie czas odpocząć od siebie - do oczu napłynęły mi łzy
- Nie mów tak ja cię nigdy nie opuszczę będę cię kochał zawsze i nigdy Ci nie pozwolę abyś odemnie odeszła - pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.
Leżeliśmy tak dłuższą chwilę. Zastanawiałam się nad tym co będzie gdy pojedziemy do Londynu i jak będzie wyglądała moja dalsza nauka.
Mieliśmy zostać jeszcze jeden dzień w moim rodzinnym mieście a potem wszystko się zmieni. Będzie mi trudno pożegnać się z moimi rodzicami.
W całym pokoju rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz była to Dan pewnie chciała żeby ktoś przyjechał po nią i po Liam'a więc odebrałam
- Tak
- No mógłby po nas ktoś przyjechać ? - zapytała
- Tak pewnie już powiem Louis'owi żeby się ubrał i zaraz tam będzie - odpowiedziałam jej
- Ubrać.. to co wy do cholery robiliście - zaczęła się śmiać
- Już jedzie po was bądźcie gotowi żeby nie musiał czekać - też się zaczęłam śmiać
Zakończyłam rozmowę i poinformowałam mojego chłopaka żeby podjechał po nich.

piątek, 14 grudnia 2012

Przepraszam że nie było mnie tu tak długo



            Chce was bardzo przeprosić że nie było mnie tu chyba 6 miesięcy no ale stwierdziłam że ten blog nie ma sensu i chce was zaprosić na bloga którego stworzyłam niedawno. Sa tam całkiem inni bohaterowie inny styl pisania będą wątki troche z życia One Direction ale to nie będzie typowy blog o nich więc jak się nie spodoba to zrozumiem.

 Narazie zaczynam na nowym pisać rodziały są 3 i jak byś cie mogli skomentujcie bardzo mi na tym zależy. Tutaj miałam ponad 5000 tysięcy wyświetleń ana tamtym choć jest dopiero miesiąc mam strasznie mało nie wiem dlaczego może temu że roździały są nudne albo poprostu nie w stylu czytelników albo najwyrażniej nie umiem pisać i powinnam z tym skończyć. 
   Zostawiam opinie dla was ale mam nadzieje że zaakceptujecie to jak pisze i dacie mi szanse moje dalsze losy.

 Jeszcze raz prosze o komentarze to jest dla mnie najważniejsze bo wiem że są ludzie którzy to czytają. ----> http://wszystkojestdobre.blogspot.com/ <-----  to jest link do nowego całkiem innego opowiadania.

Jeszcze raz was przepraszam za tak długą nieobecność z mojej strony i postaram się dokończyć ten blog.


niedziela, 17 czerwca 2012

INFORMACJA



 Po pierwsze chce was przeprosić za to że nie umieszczam tu ostatni żadnych postów ale mam brak weny. Chce to opowiadanie skończyć jakoś normalnie a nie w połowie akcji więc jak będziecie cierpliwi to się doczekacie ostatnich roździałów.

Jestem w trakcie pisania kolejnego roździału ale zabrakło mi weny w połowie i nie moge go skończyć.
Jest Euro więc też nie mam zbyt dużo czasu na dodawanie postów. Codziennie jakiś mecz i chce go oglądnąć. Przykro mi bardzo ale kolejny roździał się pojawi najpóźniej po Euro a może troche wcześniej


Wczoraj pożegnaliśmy Polaków i Rosje ale takie jest życie raz się wygrywa raz przegrywa.

W wczorajszym meczu Polska : Czechy nasi reprezentanci nic się nie starali. Chyba było wiadome że jak Czesi się dowiedzą że Grecja wygrywa to oni też muszą wygrać żeby przejść dalej a nasi Polacy nic z tego sobie nie zrobili zamiast walczyć o wygraną. 
W moich oczach Polska sobie odpuściła wczorajszy mecz.



Przepraszam Was Bardzo 

środa, 30 maja 2012

Rozdział 23


- Moja kochana siostrzyczka wróciła - przytuliłam mnie Pauline
- Też cię kocham, ale może wejdziemy do środka - zapytałam
- Tak tak prosze - zaprosiła nas wszystkich do środka do salonu
Usiedliśmy wszyscy w salonie na kanapie i fotelach. Ja siedziałam koło Louis'a i Zayna który cały czas szeptał mi coś na ucho ale nie zrozumiałam z tego dużo.
- Na góże macie cztery pokoje możecie iść się rozpakować - wskazała moja siostra na schody prowadzące na piętro. Nasz dom był duży i miał dużo pokoi więc wszyscy się pomieścili ale Zayn i Niall jak to zawsze kłucili się kto śpi na materacu.
Weszłam razem z Lou do mojego pokoju w którym mieszkałam prawie 18 lat. Położyłam się na łużku bo wogóle nie miałam siły aby się rozpakować. Lou położył się obok i zaczął mnie całować po szyi.
- Lou
- Coś się stało - zapytał
- Nie nic tylko.. - przerwał mi
- jak nic to co ? - i znów mnie pocałował
Pocałunek za każdym pocałunkiem stawał się coraz namiętrzy. Lou zdjął ze mnie koszulke i zaczął mnie całować po brzuchu czułam jak ciarki mnie przechodzą. Pomogłam zdjąć Louis'owi także i swoją ale do drzwi ktoś zapukał. Zaczęłam się śmiać i szybko nałożyłam na siebie koszulke. Wstałam z łużka ale jato to zawsze musiałam się potknąć o swoją walizke tym razem Lou nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
- Prosze - powiedziałam
Do pokoju weszła moja siostra
- Przeszkadzam - zapytała
- Nie właśnie mieliśmy się zacząć rozpakowywać - i znów się zaczęłam śmiać
- Aha dobra to ja wam nie przeszkadzam zejdzcie za pół godziny na kolacje - powiedziała i wyszła z naszego tymczasowego pokoju.
Lou popatrzył na mnie figlarnie i podszedł do mnie aby znów mnie pocałować
- Lou rozpakuj sie - krzyknęłam
Louis zrobił niezadowoloną mine i podszedł do swojej walizki. Zaczął rozpakowywać swoje ciuchy do szafek. Ja poukładałam swoje ciuchy do mojej wielkiej szafy i wyszłam z pokoju zostawiając w nim Louis'a. Weszłam do kuchni i zobaczyłam jak moja kochana siostrzyczka całuje się z tym gościem co rozmawiałam z nim przez telefon
- Ehem - chrząknęłam
Moja siostra szybko odsunęła się od tego faceta a on poszedł do salonu
- Możesz mi powiedzieć kto to - zapytałam
- No wiesz bo od pewnego czasu sie z nim spotykam - odwróciła odemnie wzrok
- Że co prosze ? Ten gość to niby twój chłopak .. przecież on jest od ciebie dużo starszy - powiedziała
- Tak naprawde dużo ma 25 lat a ja 20 to naprawde dużo ty też masz chłopaka starszego - powiedziała
- To co innego - zaprzeczyłam
- Właśnie że to samo Lou jest od ciebie starszy - powiedziała
Zrezygnowałam z tej rozmowy bo i tak wiedziałam że do niczego to nie dąży bo moja siostra jest bardzo uparta i, i tak nie da sobie powiedzieć że ja i Lou to całkiem co innego. Ale jednak ona ma racje Lou też jest ode mnie strszy jednak to ,to samo. Do kuchni wleciał Uradowany Niall i Louis. Zajęli miejsca przy stole i zaczęli gadać ale wogóle nie rozumiałam o co im chodzi bo nie dało się z tej rozmowy niczego wyciągnąć. Zaczęłam się śmiać a oni na mnie popatrzyli tak jakbym była z innego światu.
- I co cię tak śmieszy - zapytał Lou
- Ty - odpowiedziałam dalej śmiejąc się
- Jaaaa ??!! - przeciągną
Zawołajcie reszte na kolacje bo już będę nakładać na stół - wtrąciła się moja siostra
Lou poszedł na góre po Zayn'a, Harry'ego, Liam'a, Danielle i Emilly. Wszyscy zbiegli jak jakaś banda nieogarniętych zwierząt i zasiedli przy stole. Moja siostra podała posiłek i zawołała swojego chłopaka. Przedstawiła go nam i zaczęliśmy jeść pyszną kolacje przygotowaną przez Pauline . Po kolacji poszliśmy wszyscy do swoich pokoi. Ja poszłam do łazięki wzięłam szybki prysznic i już byłam w pokoju. Ubrałam moją pidżame i położyłam się na łóżko w którym słosko spał Lou. Przykryłam się kołdrą i odrazu zasnęłam.
  Obudziłam się w objęciach Louis'a spojrzałam na zegarek była 10 zerwałam się szybko z łużka i Lou się obudził z przerażoną miną
- Co się dzieje - zapytał
- Nic tylko przecież dzić mamy jechać do Dan i Emilly.
- To się ubieraj - powiedział i poszedł do łazięki sie ogarnąć
Podeszłam do swojej szafy i wyjęłam z niej to http://stylistki.pl/yyyyyyyytttttttttt-89232/ zapukałam do łazięki w której przebywał Lou usłyszałam niewyraźne prosze i weszłam. Zastałam tam Louis'a który właśnie się wycierał. Zakryłam oczy i opuściłam pomieszczenie
- Jak mogłeś - zapytałam głośniej aby mnie usłyszał
- Już możesz wejść - usłyszałam Louis'a który wyraźnie się śmiał.
Weszłam do łazięki z zasłoniętymi oczami
- No już możesz patrzeć jestem ubrany - powiedział
Wierzyłam mu i zdjęłam ręce z oczu. Lou stał w ręczniku owniętym w pasie
- Jesteś obrzydliwy - powiedziałam
- Ale o co chodzi - zapytał
- Ty już dobrze wiesz a teraz wyłaź bo chcę się przebrać - powiedziałam
Lou niechętnie wyszedł z łazięki ja się umyłam i ubrałam w ciuchy które wybrałam przed tem. Wyszłam z łazięki i poszłam na dół bo w pokoju już nie było nikogo. W kuchni spotkałam wszystkich domowników. Przywitałam się ze wszystkimi i wzięłam jabłko bo nie byłam głodna.
- To co jedziemy ? - zapytałam

-----------------------------------------------------------

Wybaczcie mi że po tak długim czasie dodałam roździał
ale nie miałam czasu sprawdziany dużo nauki i tak dalej
Jeszcze kąp mi sie zepsuł i nie miałam dostępu do internetu
W piątek roździału napewno nie będzie bo jade na kącert z koleżanką
Nowego roździału możecie się spodziewać w niedziele ale nie obiecuje tego
Pozdrawiam wszystkich
buziaczki :**

środa, 9 maja 2012

Rozdział 22



- Jestem z tobą bo cię kocham, kocham cię z całego serca i przepraszam cię że nic ci nie powiedziałem ale sam o tym nie wiedziałem. - przytulił mnie mocno nie sprzeciwiałam się temu bo każde jego przytulenie sprawiało że czułam się bezpiecznie a on o tym wiedział że potrzebuje jego i tego aby jak najczęściej mnie przytulał.
Do pokoju wszedł Harry żeby potwierdzić to że tylko Liam wiedział o tym że trasa zaczyna się za tydzieć. Powiedział to co miał powiedzieć i wyszedł z salonu.
- Przepraszam cię Louis że tak na ciebie wyskoczyłam ale jakbyś ty się czuł że ja wyjeżdżam za tydzień i wróce dopiero za pół roku ? - zapytałam go
- Czułbym się tak jak ty teraz - znów mocno mnie przytulił - ale wiesz zawsze moge cię wziąść ze sobą i będziesz z nami jeździć wszędzie i poznasz naszą przyjaciółke naprawde jest miła - uśmiechnął się słodko do mnie
- Lou ale ja nie moge musze iść znaleść jakąś szkołe już dwa miesiące temu zaczął się rok szkolny a ja kąpletnie zapomniałam że musze chodzić  do szkoły - tłumaczyłam mu - A dziewczyny także wyjeżdżają i do domu bo nie mogą zostać dłużej tutaj do Emilly dzwonił już ojciec i najdłużej tu może zostać jeszcze miesiąc bo dłużej jej nie będzie w szkole usprawiedliwiał -
Louis zesmutniał jak mu powiedziałam że dziewczyny muszą wyjechać bardzo się do nich przywiązał traktował je jak siostry a teraz muszą go i chłopców opuścić. Mnie też to bolało że one wyjeżdżają , nie chce ale Dan tata napewno nie pozwoli jej tu zostać bo i tak za długo tu przebywa..
- One nie mogą wyjechać co będzie z Harry'm i Liam'em zostawią ich ?? - zapytał po dłuższej ciszy - Harry napewno się nie zgodzi żeby Em wyjechała tak samo Liam oni będą walczyć o to żeby tu zostały - mówił
- Louis zrozum one nie mają tak zajebistego życia jak wy one muszą się uczyć - przerwał mi
- Będą się uczyć razem z Hazzą on też ma indywidualne zajęcia - powiedział
- Jego zajęcia zaczynają się dopiero za pół roku a one muszą już iść do szkoły - powiedziałam
- To nie ma sprawy już dzwonie do nauczyciela żeby przyjechał wcześniej - uśmiechnął się szeroko
Nic już nie mówiłam bo wiedziałam że Lou co do takich spraw jest pardzo poważny i postępuje tak aby wszystko było dobrze. Przy takich sytuacjach wygląda bardzo poważnie ani odrobiny uśmiechu czasami nawet mnie przeraża.
-Lou dzwonił do indywidualnego nauczyciela Harolda żeby przyjechał do nich pół roku wcześniej bo są u nich trzy uczennice które także jadą z nimi w trase.
Zamyrowało mnie jak Lou powiedział że są trzy uczennice i także jadą w trase. Ja przecież nie mogłam jechać. Musiałabym zostawić sam dom bo moja siostra wyjechała znów do innego miasta i podarowała mi dom którym musiałam się opiekować
Gdy Lou skąńczył rozmawiać do pokoju wleciał uradowany Harry
- Kocham cię Lou... kocham bardzo cię kocham - krzyczał i skoczył mu w objęcia
- Ale co się stało - zapytał przerażony
- Dziękuje jesteś najlepszym przyjacielem dziękuje że Emilly może zostać - pocałował go w policzek i mocno przytulał
- Ej ale ja narazie załatwiłem tylko nauczyciela - powiedział i próbował się uwolnić z objęć przyjaciela
- No to nie traćmy czasu jedzmy do jej rodziców i po drodze do rodziców Dan - uśmiechnął się tak szeroko że było mu widać wszystkie zęby
- No to dobra chłopaczki pakujcie się mamy tylko tydzień - powiedział Lou i szybko pobiegł do swojego pokoju - Natalii leć do domu się pakować - krzyknął jak już był w pokoju
Ubrałam buty i szybkim krokiem ruszyłam do domu. Jeszcze nie ogarniałam co się dzieje i dlaczego właśnie ja idę do domu to wszystko stało się tak szybko niewielka wymiana sółw i już jedziemy do miejscowości w której się wychowywałam a dokładniej to do Riverpoolu do którego polecimy samolotem żeby było szybciej. Po 5 minutach byłam już pod swoim domem. Weszłam do domu jak to można nazwać wejściem i szybko pobiegłam do dziewczyn oznajmić im że jedziemy
- Szybko do swoich pokoi pakować się jedziemy do domu - mówiłam bardzo szybko żeby nie tracić czasu
- ale po co - zapytała Danielle
- Bez zbędnych pytań ruchy - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju
Wyjęłam walizke i wrzuciłam do niej prawie wszystkie ciuchy z szafy bo nie wiedziałam co mi będzie potrzebne. Zapięłam ją z ledwością i szybko poszłam do dziewczyn zobaczyć ja im idzie. Weszłam do pokoju Dan która męczyła się z zapięciem walizki podeszłam do niej i jej pomogłam potem poszłam do pokoju Emilly która jak zawsze się nigdzie nie śpieszyła
- Cholera jasna szybciej - krzyknęłam
- Nie krzycz na mnie  - burknęła
- tak mówiąc to jedziemy tam tylko dla ciebie i Dan żebyć cie mogły zostać tu na stałe - powiedziałam i wsadziłam jej ciuchy do walizki i wyszłyśmy z jej pokoju. POszłam po swoją walizke i szybko zeszłam na dół. Chłopcy już na nas czekali. Na lotnisko dojechaliśmy w 15 minut. Na lotnisku już czekali ochroniaże chłopców i ich samolot. Przeszliśmy wszyscy przez bramki i poszliśmy do samolotu. Usiedliśmy na miejscach i zapięliśmy pasy. Samolot zaczął startować i po 10 minutach mogliśm już rozpiąć pasy i czekać aż wylądujemy w Riverpoolu. Chłopcą przez cały czas  dopisywał chumor i cały czas z czegoś się śmiali. Em i Dan siedziały razem i coś szeptały po cichu
- Coś się stało że mówicie tak cicho - zapytał je uradowany Niall
- Nie tylko po co my tam jedziemy - zapytała Emilly
- Po to abyście mogły zostać na stałe w Londynie i.. jechać z nami w trase - krzyknął Lou
Emilly wyglądała jakby nie wierzyła w każde jego słowo ale po chwili obie się cieszyły. Ja stwierdziłam że się prześpie bo dziś bardzo wcześnie się obudziłam. Moja drzemka nie trwała długo bo po godzinie poczułam jak ktoś całuje mnie po szyi. Otwożyłam oczy i zobaczyłam szczeżącego się Louis'a
- Wstawaj bo lądujemy - powiedział
- O boże już - przetarłam oczy
- No już  - powiedział i zapiął pasy
Zrobiłam to co on. Zaczęliśmy lądować i po 15 minutach staliśmy w miejscu na odebranie walizek. Dostaliśmy nasze bagaże i powędrowaliśmy do wyjścia. Nie wiem w jaki sposób to się stało ale pojazd chłopców którym się poruszali w Londynie stał przed budynkiem i czekał na nas. Wsiedliśmy do niego i jechaliśmy w stronę mojego domu. W czasie drogi zadzwoniłam do mojego domu. Po kilku sygnałam odezwał się głos męszczyzny.
- Halo
- Mogłabym rozmawiać z Pauline ?
- tak już ją daje do telefonu
Czekałam chwilkę i w komurce usłyszałam głos mojej siostry
- Tak słucham
- cześć siostrzyczko jade do domku nastruj yyy... cztery pokoje
- Jak to jedziesz do domu
- no jade jestem już prawie szykuj pokoje pa
Rozłączyłam się i podałam informacje o pokojach. Zayn z Niall'em nie byli zbytnio zadowoleni że muszą spać w jednym pokoju razem. Po 10 minutach byliśmy już pod moim domem. Wyciągliśmy nasze walizki i poszliśmy w strone drzwi. Zadzwoniłam pare razy na dzwonek i w drzwiach pokazała się moja siostrzyczka.
- Cześć - krzyknęłyśmy obie i wpadłyśmy sobie w ramiona

------------------------------------------------

No i jest kolejny roździał
Jak się podoba ??
Dla mnie taki sobie ale następny napewno będzie lepszy i ciekawszy
Pozdrawiam wszystkich czytających