sobota, 26 stycznia 2013
Rozdział 24
- Oczywiście my już jesteśmy gotowi - powiedział uradowany Niall
Wyszliśmy z mojego domu i weszliśmy wszyscy do auta którym pojechaliśmy pod mój dom. Droga do domu Dan była bardzo przyjemna wszyscy się śmiali wygłupiali tylko ona siedziała cicho i patrzyła się w okno. Była jakaś przygnębiona.
- Ej co się dzieje - zapytałam
- Nic - odpowiedziała krótko
- Przecież widzę - naciskałam na nią aby mi powiedziała
- Bo teraz jak tak patrze to ja nie chce wracać do Londynu bo tu tak naprawdę mam rodzinę a tam nikogo oprócz was - powiedziała
- No właśnie masz nas a do rodziny możesz przyjeżdżać kiedy tylko chcesz - powiedziałam
- No ale tu już mam załatwioną Szkołę - mówiła bez przekonania
- Daniele w Londynie będziemy mieć lekcje z nauczycielem Harry'ego nie ma co się przejmować - pocieszałam ją
- A jak rodzice się nie zgodzą - zapytała
- Przecież masz ukończone 18 lat jesteś pełnoletnia i oni nie mają nic do gadania teraz jedziesz się z nimi pożegnać i zabrać resztę swoich rzeczy-powiedziałam
- Ciesze się że mam taką przyjaciółke jak ty - powiedziała i przytuliła mnie
Dojechaliśmy na miejsce wszyscy wysiedli z auta a Dan pobiegła ku drzwią. Otworzyła je, weszła po cichu do środka. W salonie siedzieli jej rodzice byli szczęśliwi że nareszcie zobaczyli swoją cureczke po dość długiej rozłące ale to było najgorsze że ona chciała im tylko powiedzieć że już tu nie wróci na stałe że zamieszka w Londynie ze swoim chłopakiem że tam będzie chodzić do szkoły że zaczyna wszystko od nowa. Mama Dan rozpłakała się na jej widok ona też nie mogła wytrzymać i łzy leciały jej po policzkach. Chłopcy weszli dopiero po chwili. Mama Danielle była zaskoczona i uśmiech zszedł jej z twarzy.
- Mamo to są nasi przyjaciele - powiedziała - Harry - wskazała na tego z lokami - Liam - przytuliła go - Zayn, Niall i Louis - wskazała na resztę
Chłopcy przywitali się z jej mamą i usiedliśmy wszyscy w salonie.
- Mamo bo ja chciałam ci coś powiedzieć - zrobiła przerwę - razem z dziewczynami postanowiłyśmy że zostajemy na stałe - łzy znów napłynęły jej do oczu - w Londynie
Jej mama nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. One traktowały się jak przyjaciółki chodziły razem na zakupy śmiały się i opowiadały prze różne historie. Dan mama naprawdę była bardzo miła. Miała 40 lat ale nie wyglądała na tyle zawsze ubierała się jak nastolatka i zachowywała się tak.
- Jak taka jest twoja decyzja to ja cię nie będę zatrzymywać tylko proszę cię bardzo odwiedzaj mnie i tatę czasami - powiedziała i przytuliła ją
Obie teraz płakały.
Danielle przedstawiła że Liam to jej chłopak dobrze się dogadywał z jej mamą ona z nim też choć nie mieli wspólnych tematów umieli się porozumieć.
Przegnałam się z Danielle i jej mamą bo musieliśmy jeszcze jechać do domu Emilly. Liam i Dan zostali u niej w domu aby zabrać resztę rzeczy. A my pojechaliśmy.
Do jej domu jechaliśmy zaledwie pięć minut bo mieszkała bardzo blisko. Emilly i jej mama nie miały zbyt dobrych kontaktów. Często się kłóciły a Emilly nie wracała na noc do domu ale teraz się zmieniła zawsze była obojętna miała wszystko głęboko w dupie i nie przejmowała się tym co mówią o niej ludzie. Razem z Emilly stałam pod drzwiami jej domu. Zadzwoniła na dzwonek, po chwili w drzwiach ukazała się sylwetka jej matki. Weszłyśmy do środka. Usiadłyśmy w salonie i nadal trwała cisza.
- Mamo przepraszam cię za to wszystko co ci zrobiłam - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
Jej mama nic nie mówiła
- Przyjechałam po resztę rzeczy które tu zostawiłam - zrobiła przerwę - Wyjeżdżam na stałe do Londynu. Przykro mi - dokończyła i wyszła z salonu, poszła do swojego pokoju spakować resztę rzeczy.
Poszłam za nią pomóc jej się spakować i zanieść żeczy do auta.
Po 30. minutach wszystkie rzeczy z jej pokoju były spakowane do dwóch walizek. Ja wzięłam jedną a ona drugą. Zeszłyśmy na dół po schodach. Emilly poszła się przegnać z mamą. Trwało to ok. 15 minut. Weszła do auta ze łzami w oczach. Pojechaliśmy do mojego domu odłożyć jej żeczy i zjeść obiad. Nie martwiliśmy się o Danielle i o Liam'a bo na pewno jej mama da im coś do zjedzenia.
Po obiedzie poszłam do swojego pokoju odpocząć. Położyłam się na łóżku a tuż obok mnie Lou. Wtuliłam się do niego. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się od siebie nie spędzaliśmy wogóle razem czasu nie rozmawialiśmy tylko krótkie pojedyncze zdania typu - " gdzie idziesz", " co chcesz zjeść" itd.
- Lou - powiedziałam szeptem
- Co się stało - zapytał
- Nic tylko od pewnego czasu wogóle ze sobą nie rozmawiamy czuje że się od siebie oddaliliśmy - powiedziałam i odsunęłam się od niego - może już nic do siebie nie czujemy, może powinniśmy dać sobie czas odpocząć od siebie - do oczu napłynęły mi łzy
- Nie mów tak ja cię nigdy nie opuszczę będę cię kochał zawsze i nigdy Ci nie pozwolę abyś odemnie odeszła - pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.
Leżeliśmy tak dłuższą chwilę. Zastanawiałam się nad tym co będzie gdy pojedziemy do Londynu i jak będzie wyglądała moja dalsza nauka.
Mieliśmy zostać jeszcze jeden dzień w moim rodzinnym mieście a potem wszystko się zmieni. Będzie mi trudno pożegnać się z moimi rodzicami.
W całym pokoju rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz była to Dan pewnie chciała żeby ktoś przyjechał po nią i po Liam'a więc odebrałam
- Tak
- No mógłby po nas ktoś przyjechać ? - zapytała
- Tak pewnie już powiem Louis'owi żeby się ubrał i zaraz tam będzie - odpowiedziałam jej
- Ubrać.. to co wy do cholery robiliście - zaczęła się śmiać
- Już jedzie po was bądźcie gotowi żeby nie musiał czekać - też się zaczęłam śmiać
Zakończyłam rozmowę i poinformowałam mojego chłopaka żeby podjechał po nich.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz