środa, 9 maja 2012

Rozdział 22



- Jestem z tobą bo cię kocham, kocham cię z całego serca i przepraszam cię że nic ci nie powiedziałem ale sam o tym nie wiedziałem. - przytulił mnie mocno nie sprzeciwiałam się temu bo każde jego przytulenie sprawiało że czułam się bezpiecznie a on o tym wiedział że potrzebuje jego i tego aby jak najczęściej mnie przytulał.
Do pokoju wszedł Harry żeby potwierdzić to że tylko Liam wiedział o tym że trasa zaczyna się za tydzieć. Powiedział to co miał powiedzieć i wyszedł z salonu.
- Przepraszam cię Louis że tak na ciebie wyskoczyłam ale jakbyś ty się czuł że ja wyjeżdżam za tydzień i wróce dopiero za pół roku ? - zapytałam go
- Czułbym się tak jak ty teraz - znów mocno mnie przytulił - ale wiesz zawsze moge cię wziąść ze sobą i będziesz z nami jeździć wszędzie i poznasz naszą przyjaciółke naprawde jest miła - uśmiechnął się słodko do mnie
- Lou ale ja nie moge musze iść znaleść jakąś szkołe już dwa miesiące temu zaczął się rok szkolny a ja kąpletnie zapomniałam że musze chodzić  do szkoły - tłumaczyłam mu - A dziewczyny także wyjeżdżają i do domu bo nie mogą zostać dłużej tutaj do Emilly dzwonił już ojciec i najdłużej tu może zostać jeszcze miesiąc bo dłużej jej nie będzie w szkole usprawiedliwiał -
Louis zesmutniał jak mu powiedziałam że dziewczyny muszą wyjechać bardzo się do nich przywiązał traktował je jak siostry a teraz muszą go i chłopców opuścić. Mnie też to bolało że one wyjeżdżają , nie chce ale Dan tata napewno nie pozwoli jej tu zostać bo i tak za długo tu przebywa..
- One nie mogą wyjechać co będzie z Harry'm i Liam'em zostawią ich ?? - zapytał po dłuższej ciszy - Harry napewno się nie zgodzi żeby Em wyjechała tak samo Liam oni będą walczyć o to żeby tu zostały - mówił
- Louis zrozum one nie mają tak zajebistego życia jak wy one muszą się uczyć - przerwał mi
- Będą się uczyć razem z Hazzą on też ma indywidualne zajęcia - powiedział
- Jego zajęcia zaczynają się dopiero za pół roku a one muszą już iść do szkoły - powiedziałam
- To nie ma sprawy już dzwonie do nauczyciela żeby przyjechał wcześniej - uśmiechnął się szeroko
Nic już nie mówiłam bo wiedziałam że Lou co do takich spraw jest pardzo poważny i postępuje tak aby wszystko było dobrze. Przy takich sytuacjach wygląda bardzo poważnie ani odrobiny uśmiechu czasami nawet mnie przeraża.
-Lou dzwonił do indywidualnego nauczyciela Harolda żeby przyjechał do nich pół roku wcześniej bo są u nich trzy uczennice które także jadą z nimi w trase.
Zamyrowało mnie jak Lou powiedział że są trzy uczennice i także jadą w trase. Ja przecież nie mogłam jechać. Musiałabym zostawić sam dom bo moja siostra wyjechała znów do innego miasta i podarowała mi dom którym musiałam się opiekować
Gdy Lou skąńczył rozmawiać do pokoju wleciał uradowany Harry
- Kocham cię Lou... kocham bardzo cię kocham - krzyczał i skoczył mu w objęcia
- Ale co się stało - zapytał przerażony
- Dziękuje jesteś najlepszym przyjacielem dziękuje że Emilly może zostać - pocałował go w policzek i mocno przytulał
- Ej ale ja narazie załatwiłem tylko nauczyciela - powiedział i próbował się uwolnić z objęć przyjaciela
- No to nie traćmy czasu jedzmy do jej rodziców i po drodze do rodziców Dan - uśmiechnął się tak szeroko że było mu widać wszystkie zęby
- No to dobra chłopaczki pakujcie się mamy tylko tydzień - powiedział Lou i szybko pobiegł do swojego pokoju - Natalii leć do domu się pakować - krzyknął jak już był w pokoju
Ubrałam buty i szybkim krokiem ruszyłam do domu. Jeszcze nie ogarniałam co się dzieje i dlaczego właśnie ja idę do domu to wszystko stało się tak szybko niewielka wymiana sółw i już jedziemy do miejscowości w której się wychowywałam a dokładniej to do Riverpoolu do którego polecimy samolotem żeby było szybciej. Po 5 minutach byłam już pod swoim domem. Weszłam do domu jak to można nazwać wejściem i szybko pobiegłam do dziewczyn oznajmić im że jedziemy
- Szybko do swoich pokoi pakować się jedziemy do domu - mówiłam bardzo szybko żeby nie tracić czasu
- ale po co - zapytała Danielle
- Bez zbędnych pytań ruchy - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju
Wyjęłam walizke i wrzuciłam do niej prawie wszystkie ciuchy z szafy bo nie wiedziałam co mi będzie potrzebne. Zapięłam ją z ledwością i szybko poszłam do dziewczyn zobaczyć ja im idzie. Weszłam do pokoju Dan która męczyła się z zapięciem walizki podeszłam do niej i jej pomogłam potem poszłam do pokoju Emilly która jak zawsze się nigdzie nie śpieszyła
- Cholera jasna szybciej - krzyknęłam
- Nie krzycz na mnie  - burknęła
- tak mówiąc to jedziemy tam tylko dla ciebie i Dan żebyć cie mogły zostać tu na stałe - powiedziałam i wsadziłam jej ciuchy do walizki i wyszłyśmy z jej pokoju. POszłam po swoją walizke i szybko zeszłam na dół. Chłopcy już na nas czekali. Na lotnisko dojechaliśmy w 15 minut. Na lotnisku już czekali ochroniaże chłopców i ich samolot. Przeszliśmy wszyscy przez bramki i poszliśmy do samolotu. Usiedliśmy na miejscach i zapięliśmy pasy. Samolot zaczął startować i po 10 minutach mogliśm już rozpiąć pasy i czekać aż wylądujemy w Riverpoolu. Chłopcą przez cały czas  dopisywał chumor i cały czas z czegoś się śmiali. Em i Dan siedziały razem i coś szeptały po cichu
- Coś się stało że mówicie tak cicho - zapytał je uradowany Niall
- Nie tylko po co my tam jedziemy - zapytała Emilly
- Po to abyście mogły zostać na stałe w Londynie i.. jechać z nami w trase - krzyknął Lou
Emilly wyglądała jakby nie wierzyła w każde jego słowo ale po chwili obie się cieszyły. Ja stwierdziłam że się prześpie bo dziś bardzo wcześnie się obudziłam. Moja drzemka nie trwała długo bo po godzinie poczułam jak ktoś całuje mnie po szyi. Otwożyłam oczy i zobaczyłam szczeżącego się Louis'a
- Wstawaj bo lądujemy - powiedział
- O boże już - przetarłam oczy
- No już  - powiedział i zapiął pasy
Zrobiłam to co on. Zaczęliśmy lądować i po 15 minutach staliśmy w miejscu na odebranie walizek. Dostaliśmy nasze bagaże i powędrowaliśmy do wyjścia. Nie wiem w jaki sposób to się stało ale pojazd chłopców którym się poruszali w Londynie stał przed budynkiem i czekał na nas. Wsiedliśmy do niego i jechaliśmy w stronę mojego domu. W czasie drogi zadzwoniłam do mojego domu. Po kilku sygnałam odezwał się głos męszczyzny.
- Halo
- Mogłabym rozmawiać z Pauline ?
- tak już ją daje do telefonu
Czekałam chwilkę i w komurce usłyszałam głos mojej siostry
- Tak słucham
- cześć siostrzyczko jade do domku nastruj yyy... cztery pokoje
- Jak to jedziesz do domu
- no jade jestem już prawie szykuj pokoje pa
Rozłączyłam się i podałam informacje o pokojach. Zayn z Niall'em nie byli zbytnio zadowoleni że muszą spać w jednym pokoju razem. Po 10 minutach byliśmy już pod moim domem. Wyciągliśmy nasze walizki i poszliśmy w strone drzwi. Zadzwoniłam pare razy na dzwonek i w drzwiach pokazała się moja siostrzyczka.
- Cześć - krzyknęłyśmy obie i wpadłyśmy sobie w ramiona

------------------------------------------------

No i jest kolejny roździał
Jak się podoba ??
Dla mnie taki sobie ale następny napewno będzie lepszy i ciekawszy
Pozdrawiam wszystkich czytających

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz