środa, 2 maja 2012

Rozdział 21



  Chodziliśmy po ulicach Londynu weszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce oczywiście nie obyło się bez tłumu krzyczących fanek. Lou musiał rozdać autografy a to mnie nie uszczęśliwiało nie mógł po prostu powiedzieć że teraz ma czas tylko dla mnie .Nie byłam zadowolona przyglądałam się temu wszystkiemu ale trwało to za długo wstałam z ławki i pokierowałam się w stronę drogi która prowadziła do mojego domu.
- Gdzie idziesz - doszły do mnie krzyki
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego za mną Louis'a
- Do domu - powiedziałam
- Dlaczego przecierz mieliśmy ten dzień spędzić razem - odpowiedział
- No właśnie razem a nie z tymi nie ogarniętymi dziewczynami - powiedziałam i odwróciłam się od niego
- Aha to o to chodzi... Mogłaś powiedzieć
- Co miałam powiedzieć ? ' Lou nie rozdawaj autografów bo ten dzień miał być tylko dla mnie' ? - skrzywiłam się
Lou objął mnie w pasie i mocno przytulił. Chodziliśmy jeszcze dość trochę po różnych uliczkach Londynu. O 19 skierowaliśmy się w stronę domu chłopców bo u mnie napwewno nikogo nie będzie. Weszliśmy na podjazd domu chłopców zapukaliśmy do drzwi i w ciągu dziesięciu sekund otworzył nam Niall z bułką w ręku. Uśmiechnęłam się do niego i weszłam do środka a odrazu za mną mój książę z bajki. Usiadłam na kanapie w salonie gdzie także znajdował się Harry.
- Gdzie dziewczyny - zapytałam
- Nie ma ich tu - odpowiedział
Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni powiedzieć Lou że idę do domu bo dziewczyny siedzą tam same. Louis odprowadził mnie pod mój dom i porzegnaliśmy się pocałunkiem. Weszłam do środka i poszłam do salonu w którym siedziały dziewczyny i oglądały jakiś film , nawet nie zauważyły mnie że jestem w pomieszczeniu. Usiadłam na fotelu i przełączyłam im kanał bardzo się wściekły i zaczęły po mnie krzyczeć i dopiero teraz zauważyłam że Emilly ma całe czerwone oczy które wyglądały jakby płakała.
- Emilly coś się stało ? - zapytałam
- Nic szczególnego - odpowiedziała
- przecierz widzę że płakałaś... mi możesz powiedzieć bo przecież jesteśmy przyjaciółkami.. zapewne Dan o wszystkim wie no ale jak nie chcesz to nie mów becz dalej - powiedziałam trochę zdenerwowana
- powinnaś się sama domyślić jesteśmy tu już cztery miesiące a rok szkolny zaczął się już dwa miesiące temu my musimy wracać.. a tak wogóle to chłopcy jadą za tydzień w trasę...
Gdy powiedziała że za tydzień jadą w trasę serce mnie zakuło dlaczego on mi nic nie powiedział przecież obiecał mi o wszystkim mówić a teraz nie mówi o tym że jadą w trasę. Do oczu napłynęły mi łzy nie chciałam aby dziewczyny to widziały i poszłam do swojego pokoju. Zamkłam drzwi na klucz wzięłam laptopa i położyłam się na łóżku. Weszłam na rozpis do jakich miast One Direction jedzie. Pierwsze miasto to był Londyn. Weszłam i był opis dlaczego właśnie to on . Pisali tam że chcą pożegnać to miasto w szczególny sposób że mają tu bardzo ważne osoby w swoim życiu i trudno będzie im się rozstać. Trasa ma trwać 2 miesiące ale ich nie będzie pół roku. W tym momęcie gdy przeczytałam że nie będzie ich sześć miesięcy to łzy pociekły mi po policzkach. Wyłączyłam laptopa i poszłam wziąść kąpiel. Po dwudziestu minutach spędzonych w wannie usłyszałam dzwoniący mój telefon. Wyszłam z niej, owinęłam się w ręcznik i poszłam zobaczyć kto dzwoni na wyświetlaczu pojawił się Zayn ale co on ode mnie chce.
- Co chcesz - zapytałam
- Dlaczego jesteś zła - zapytał mnie
- Nie jestem zła tylko.. - przerwał mi
- Lou chce z tobą gadać - powiedział
- Ale ja z nim nie chce gadać.. nie chce z żadnym z was gadać.. Nara - rozłączyłam się
Wkużyli mnie i to bardzo myślałam że o wszystkim sobie mówimy ale tak nie było. Szanowny Louis Tomlinson ma przede mną tajemnice i to jeszcze takie o których mogę się dowiedzieć z internetu. Zbliżała się 23.20 a mi oczy się zamykały ze zmęczenia. Położyłam się na łóżku i w momęcie usnęłam.
   Obudziłam się dość wcześnie więc ten dzień uważam za nie udany. Wstałam z łóżka i poszłam się umyć. Uczesałam włosy w koka i weszłam do pokoju aby wybrać ciuchy na dzisiejszy dzień. Założyłam to http://stylistki.pl/sportowe-4-pory-roku--9504/. Nie miałam zamiaru dziś nigdzie wychodzić więc się nie stroiłam. Zeszłam na dół do kuchni ale jak zawsze o tej poże nikogo w niej nie było. Nalałam sobie soku do szklanki i poszłam przed tv. W telewizji nie było nic ciekawego. Poszłam do swojego pokoju przebrać się bo stwierdziłam że pójdę na spacer do parku. Tym razem założyłam to http://stylistki.pl/bez-nazwy-137178/ i zrobiłam sobie lekki makijaż. Zostawiłam dziewczyną kartkę na lodówce że poszłam na spacer i wrócę na obiad. Wyszłam z domu i pokierowałam się w stronę największego parku w lądynie gdzie zawsze jest tłum ludzi i oczywiście zawsze znajdą się nawiedzone fanki One Direction. Po pół godzinie doszłam na miejsce odziwo nie było dużo ludzi może dlatego że była dopiero 10.30. Poszłam na ławkę która stała blisko jeziorka usiadłam na niej i rozmyślałam o wszystkim i o niczym, kiedy Lou powie mi o tej trasie a może wogóle nie powie. Z moich wspaniałych rozmyśleń wyrwał mnie dość znany głos wołający moje imię. Odwróciłam głowę i zobaczyłam szczeżącego się do mnie Zayna biegnącego w moją stronę. Usiadł tuż obok mnie na niewielkiej ławce. Podał mi kubek z kawą którą właśnie kupił w sklepiku obok parku.
- Co ty robisz tu o tak wczesnej poże - zapytał
- Mogłabym o to samo ciebie zapytać ale jak chcesz wiedzieć to ci powiem nie mogłam spać bo obudziłam się dość wcześnie i myślałam że ten dzień będzie to dupy ale narazie jest okej - uśmiechnęłam się do niego
- To tak jak ja też nie mogłem spać więc wybrałem się na krótki spacerek - odwzajemnił mi uśmiech
Rozmawialiśmy dość długo ale ok. 13 Zayn musiał iść do domu więc postanowiłam że pójdę z nim do ich domu. Szliśmy ok. 40 minut nigdzie się nam nie śpieszyło a Zayn'a zaczepiło Parę fanek. Musiał rozdać autografy i porobić sobie zdjęcia z nimi. Do domu doszliśmy o 13.50 Zayn otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Skierowałam się w stronę salonu z którego wydobywały się głośne śmiechy. Zobaczyłam chłopców trochę nie ogarniętych i wyglądających jakby mieli coś z głową. Przywitałam się ze wszystkimi ale brakowało mi jednej osoby a konkretniej Louis'a. Zastanawiałam się gdzie on jest ale po 10 minutach zbiegł uradowany z góry ze swojego pokoju. Przytulił mnie ale nie okazywałam szczęśliwej bo przecież nic mi nie powiedział że za tydzień wyjeżdżają.
- Coś się stało - zapytał
- Nie, nie dotykaj mnie poprostu - burknęłam
W tym momęcie w całym pomieszczeniu zrobiło się cicho i wszyscy poszli do kuchni gdzie znajdował się Zayn.
- Boże o co zaś jesteś zła co ja takiego zrobiłem że na każdym kroku o coś się obrażasz tak jakbyś nie mogła być normalna- krzyknął
Wtedy serce mnie zakuło i poczułam napływające do oczu łzy
- Jak nie jestem normalna to po chuja ze mną jesteś po co mnie przepraszałeś jak prze lizałeś się z tą laską na gali po cholerę się ze mną wiązałeś - przerwałam na chwilę - obiecałeś mówić prawdę a ja dowiedziałam się od przyjaciółek które za chwile wyjadą do domu bo muszą wracać do szkoły ja wtedy zostanę sama takjabyś nie mógł mi powiedzieć o tym że jedziecie w tą pieprzoną trasę koncertową - krzyknęłam - może by było wszystko okej ale czemu nie powiedziałeś że ona się zaczyna za tydzień - powiedziałam już z lekkim opanowaniem
Łzy zleciały mi po obu policzkach a Lou patrzył się na mnie tak jakbym wbiła mu nóż prosto w serce.

-------------------------------------------

 No i jest kolejny
Przepraszam was bardzo że musieliście tyle czekać
...ale moja wena gdzieś uciekła i długo myślałam nad tym rozdziałem
Jak się podoba ??
Kocham was wszystkich :**







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz