środa, 7 marca 2012
Rozdział 11
Siedziałam na ławce w parku a obok mnie Lou nie odzywając się. Myślałam o całej sytuacji. Nawet dobrze się mieszkało bez Paulline ale to przecierz moja siostra i tak jej nie było cały dzień i dopiero o 22 przychodziła do domu.
- I co się stało twojej siostrze - zapytał zmartwiony Louis
- nic takiego tylko tir wrąbał do jej auta - powiedziałam - i ma wstrząśnienie muzgu. złamaną noge i ręke i chyba coś z rzebrami - dodałam
- Aha to naprawde nic takiego - zaśmiał się
Rozmawialiśmy jeszcze troche czasu ale musiałam się porzegnać z Paulline. Louis chciał iść ze mną do niej więc poszedł. Weszliśmy do sali w której leżała. Lou podrzedł do niej i próbował z nią porozmawiać. To że był w jej wieku polepszało całą sytuacje bo sie lepiej dogadywali. Ja poszłam do pielęgniarki zapytać się kiedy Paulline wyjdzie. Powiedziała że jak będzie sie lepiej czuć i będzie miała dobre wyniki to może ją wypuszczą. Weszłam do sali w której siedział Louis i moja siostra. Zdziwiło mnie to że Louis trzyma Paulline za ręke ale się nie odzywałam.
- Aha dobra - powiedziałam - To co jedziemy czy może zostawić was samych - zapytałam
- No jedziemy - potwierdził Lou
Do samochodu szliśmy w ciszy nie chciałam rozmawiać o tej sytuacji. A może poprostu się trzymali za ręce jak przyjaciele ? Nie wiedziałam ale bardzo mnie to interesowało. Doszliśmy do auta. Louis je otworzył i usiedliśmy na miejsca. Połowe drogi patrzyłam się przez szybe i myślałam o sytuacji w szpitali ale moje przemyślenia przerwał mi Lou
- Jesteś zła - zapytał - a może zazdrosna - uśmiechnął się cwaniacko
- Nie jestem zła a czy jestem zazdrosna ? Niby o kogo o moją siostre czy o ciebie - zapytałam dziwnie patrząc się na niego
- Ale bardzo jesteś zła - wciąż pytał
- Nie - powiedziałam głośniej
- Ale powiedz prawde - mówił nalegając
- Zamknij się - krzyknęłam - i zatrzym sie - powiedziałam
Louis zatrzymał się nie wiedząc o co mi chodzi. Chwyciłam za klamke samochodu i wyszłam z niego. Lou wyszedł za mną próbując mnie zatrzymać.
- Gdzie ty idziesz - krzyknął
- Nie twoja sprawa wracaj sobie do Paulline - powiedziałam i przyśpieszyłam krok
- Poczekaj - krzyczał z daleka
- Zostaw mnie w spokoju - Odwróciłąm się i poszłam dalej
Louis wsiadł do auta ale nie odjechał siedział w nim nie wiem po co. Ale pewnie sie zastanawiał czy nie wrócić do mojej siostry. Nie interesowało mnie to chciałam jak najszybciej być w domu. Już po 15 minutach byłam pod domem. Weszłam do niego trzaskając drzwiami. Skierowałam się do swojego pokoju takrze trzaskając drzwiami. Byłam wściekła na Louisa nawet nie wiedziałam czy jest w domu. Włączyłam laptopa i weszłam na twittera fb i na gwiazdunie zobaczyć o czym tym razem plotkują. Na pierwszej stronie było wielkie zdjęcie moje i Louisa a nagłówek był taki " CZY TA PARA SIĘ ROZPADNIE ? " Weszłam na to żeby popatrzeć co o nas mówią. Pisały same bzdury że Lou często wychodzi z domu i spotyka się z jakąś laską. Ale nie chciało mi się w to wieżyć bo przecież Louis cały czas siedzi w domu przed tv. Czytałam dalej i pisało tak " Obecna dziewczyna Louis'a odwiedziła dziś szpital, czy może komuś z rodziny się coś stało tego nie wiemy ale był też tam Louis po odwiedzeniu szpitala para pokłuciłą się w parku czy to już ich koniec ? "
- chcecie wiedzieć czy to już koniec... Nie - pomyślałam w myślach
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Był to Louis. Nie chciałam z nim gadać. Zamkłam laptopa i usiadłam na parapecie wpatrując się w drzwea które wiatr ruszał.
- Przepraszam - powiedział podchodząc do mnie
- Ja też cię chciałam przeprosić - powiedziałam i go przytuliłam
- Nie kłućmy się już - powiedział i pocałował mnie w usta
Zeszłam z parapetu i usiadłam na łóżku na kolanach Louis'a. Siedzieliśmy tak chwilę gdy nagle do pokoju wpadł przerażony Harry krzycząc
- Pali sieee - krzyczał jak opętany
- Gdzie jak - zrzucił mnie z kolan Lou i zaczął panikować
- O boże co za dzieci - pomyślałam i chyciłąm się za tyłek bo spadłam na ziemie .
Wstałam i poszłam zobaczyć co się stało cały salon był zakurzony.weszłam do kuchni gdzie skakał z przerażony Niall krzycząc
- Co zrobić, może zadzwonić po straż aaaaaaaaa - krzyczał coraz głośniej
Wyjęłam z kieszeni komurke i zadzwoniłam po straż pożarną informując że kuchnia się pali. Straż na miejscu była już po 10 minutach a ja prubowałam ugasić ogień ale się mi nie udawało. A Niall Hazza i Lou gonili po całym moim domu krzycząc. Gdy straż ugasiła ogień próbowałam ogarnąć kuchnie ale meble kuchenne były do wymiany
- Niall i coś zrobił - powiedziałam
- Co się stało przybiegł
- Trzeba kupić nowe meble - powiedziałam i usiadłam na blacie który był cały czarny i nie do urzycia
- Kupie je tylko się na mnie nie złość - chwycił moją dłoń i błagał na kolanach
- No dobra nie musisz ich kupować kupie sama ale masz już nic nie robić u mnie w kuchni - odepchnęłam go że się wywrócił
Wstałam i poszłam się przejść do parku. Chodziłam po nim patrząc się na pary które wyglądały na szczęśliwe. Usiadłam na ławce i myślałam o wszystkim co się działo w ostatnich dniach pomiędzy mną a Louis'em. Doszłam do wniosku że nie pasujemy do siebie...
-----------------------------
No i jest roździał 11. Jak się podoba ?
Dla mnie w miare.. Ale ocena należy do was
Przepraszam za błędy ortograficzne.
Ale jak nie będzie komętarzy to usuwam bloga
Dozobaczenia
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajny . czekam na nexsta ; )
OdpowiedzUsuń