poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział 17



        Emilly przybiegła do mojego pokoju patrząc co robię.
- Co ty robisz? - pytała
- Wyjeżdżam stąd - powiedziałam przez łzy - Dlaczego ja się zakochałam ? Po co ich poznałyśmy ? - pytałam ją
- Takie jest życie ale ... - przerwałam jej
- Jak takie jest życie to wole umrzeć niż żyć - powiedziałam wrzucając reszte rzeczy do walizek
Zapięłam ją i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Poszłam jeszcze do pokoju Danielle pożegnać się. Zaświeciłam światło a ona się przykryła kołdrą mamrocząc coś pod nosem
- Danielle.. - przerwała
- Ty płaczesz - odkryłą się pytając
- Nie - odpowiedziałam - przyszłam się porzegnać - przytuliłam ją
- Wyjeżdżasz ? Dlaczego ? - dopytywała sie
- Jak jutro się spotkacie z chłopcami zapytaj sie Louis'a - powiedziałam
Łzy spływały mi z oczu jakby ktoś wylewał na mnie wode. Wyszłam z pokoju Danielle kierując się ku drzwią. Ale zatrzymała mnie Emilly
- Napewno chcesz jechać - znów zapytała
- Tak - odpowiedziałam i zamkłam drzwi.
EMILLY
Patrzyłam przez szybe w drzwiach napłynęły mi łzy do oczu. Nie chciałam żeby wyjechała. Taksówka do której wsiadłam Natalii odjechała.Otworzyłam drzwi i wybiegłam przed dom. Wbiegłam szybko do domu ubierając się w ciemne rórki i ciemną koszulke. Poszłam do łazięki się ogarnąć. Byłam gotowa powiedziałam Danielle że ide do chłopców. Była 4 nad ranem.Była pod domem chłopców. - idealnie - pomyślałam gdy zauważyłam wysiadających chłopców z limuzyny. Podbiegłam do Lou.
- Coś jej zrobił ? - krzyczała
- ko-komu - pytał pijany
- Ty sie mnie pytasz komu - odpowiedziałam mu - Ona teraz jest w drodze na lotnisko wyjeżdża do domu przez ciebie - powiedziała
- Natalii ? - zesmutniał
- Nie duszek święty - powiedziała
Powiedziałam co miałam powiedzieć. Odwróciłam się i skierowałam się w strone domu gdzie czekała na mnie zdenerwowana Danielle. Otworzyłam drzwi i poszłąm do kuchni. Napiłam się soku rozmyślając gdzie teraz jest Natalii. Poszłam do jej pokoju. Na biurku stała ramka z Natalii i Lou. On ją uszczęśliwiał a teraz poprostu złamał jej serce. Dzwoniłam do niej kilkanaście razy ale cały czas się rozłanczała. Co się tak naprawde stało nie wiem ale wiem tyle że Louis ją zranił. Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Zawsze uśmiechnięta szczęśliwa i nie przejmująca się tym co będzie jutro. Siedziałam na jej łóżku i myślałam o tym jak poznaliśmy chłopców tą noc przed galą jak cudownie się dogadywaliśmy a teraz wszystko spiepszył największy idiota na świecie. Z przemyśleń wyrwała mnie Danielle wołająca do kuchni. Zeszłam i usiadłam na krześle.
- Dlaczego ona wyjechała - pytała
- To przez tego idiote - powiedziałam
Nie pytała o więcej wiedziałą już że Lou coś zrobił zranił ją tak bardzo że nie chce już jego i reszty znać
NATALII
Przyjachałam na lotnisko jeszcze nie wiedziałam czy napewno chce wyjeżdżać przecież tu mam najlepszych przyjaciół tu mam dom a tam nic. Wysiadłam z taksówki i usiadłąm na ławce. Myślałam o wszystkich chwilach spędzonych z Lou kochałam go i nadal kocham ale nie umiem mu tego wybaczyć. Zdradził mnie i to jeszcze z jakąś pustą blądynką z kilem tapety na mordzie i jeszcze Harry chciał mnie pocałować chłopak mojej przyjaciółki i mój przyjaciel chciał wszystko zrujnować. Był pijany tylko to go usprawiedliwia nie wiedział co robi. - Nie wyjade najpierw musze się dowiedzieć co to za lalunia z którą Lou był - wstałam z ławki i poszłam szukać jakiegoś hotelu. Niestety nic nie znalazłam. Wszystkie pokoje zajęte. Postanowiłam zadzwonić do mojej sistry
ROZMOWA TELEFONICZNA
- Pauline gdzie jesteś - pytałam gdy odebrała
- Na lotnisku właśnie wylądowałam jestem już w Londynie - powiedziała
- To dobrze przyjedz po mnie pod ten Hotel cztero gwiastkowy - powiedziałam
- Dobra już jade pa - rozłączyła się
Paulline była już po 10 minutach gdy mnie zobaczyła z walizkami była bardzo zdziwiona że się wyprowadziłam wsiadłam do jej auta i ruszyłyśmy
- Dlaczego masz walizki - pytała
- Chciałam wyjechać ale coś mnie tu trzyma - odpowiedziałam
- Lou - zapytała ponownie
- Nie przypominaj mi o nim chce zapomnieć - powiedziałam smutna
- Co się stało - dopytywała
Milczałam nie chciałam żeby wiedziała to moje sprawy nigdy nic jej nie mówiłam jak było to coś osobistego. Pod domem byłyśmy o 8.00. Wysiadłam z auta i skierowałam się ku drzwią.
- Ej jakby co spotkałyśmy się na lotnisku i nie pozwoliłaś mi lecieć - pytałam
- okej - odpowiedziała
Weszłyśm do domu. Poszłam do kuchni gdzie siedziały smutne dziewczyny. Podeszłam do nich i je przytuliłam
- Wróciłaś - krzyczały szczęśliwe
- Tak ale nie chce w tym domu widzieć Harry'ego i Lou - powiedziałam stanowczo
- Harry'ego - pytała Emilly
- Tak jak go będziesz widzieć to sie dopytaj dlaczego - odpowiedzxiałam i poszłam do swojego pokoju. Zauważyłam zdjęcie moje i Lou natychmiast do oczu napłynęły mi łzy. Wyciągnęłąm zdjęcie z ramki i rozcięłam je nożyczkami na dwie części. Siebie zostawiłam a Lou wyżuciłam do kosza
- Nigdy więcej - powiedziałam w myślach
Poszłam do łazięki ogarnąć się i przebrać w świerze ciuchy. Ubrałam to http://stylistki.pl/zwyczajny-zestaw-147903/ i zeszłam na dół do kuchni.

----------------------------------------

Jest i roździał 17
Podoba się ? Prosze komętujcie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz