piątek, 9 marca 2012
Rozdział 12
Siedziałam jeszcze chwilę na ławce w parku. Po 5 minutach wstałam i poszłam się przejść. Chodziłam bez celu nie zwracając na nic uwagi. Nie wiedziałam co się dzieje z Emilly i Danielle. Nie było ich przez całą noc w domu ale pewnie spały u chłopców. Skierowałam się w strone domu i nagle zobaczyłam jakieś zbiegowisko przed moim domem .- Same dziewczyny - pomyślałam. Przepchnęłam się przez tłum. I jak zwykle Niall Louis i Harry odwalali jakąś szopke przed domem. Ominęłam ich i weszłam do środka. Poszłam do kuchni gdzie siedziała Emilly i Danielle.
- A wy gdzie nocowałyście - zapytałam
- U chłopców - odpowiedziały obie
- przez 2 dni ? - ponownie zapytałam
- No tak chcemy z nimi troche czasu spędzić bo za nie cały miesiąc się wakacje kończą i musimy wracać do domu - powiedziała stanowczo Emilly
- A tak wogule co się stało z meblami ? Gdzie one są ? - pytała Danielle
- Niall je spalił - zaśmiałam się
- No to trzeba kupić nowe - powiedziała
- No postaram się je załatwić na jutro - odpowiedziałam
Skończyłyśmy rozmowe wyjżałam przez okno już nie było takiego tłumu tylko pare dziewczyn chciało autograf i zdjęcie. Poszłam do swojego pokoju włączyłam laptopa i weszłam na strone z meblami kuchennymi. Znalazłam bardzo ładne. Spodobały mi się więc wzięłam numer do sklepu i zadzwoniłam pytając się o dostawe na jutro. Wszystko było ustalone meble będą o 12 popołudniu więc musze być w domu i mieć kogoś do pomocy. Wyłączyłam laptopa i zeszłam na dół chłopcy już siedzieli w salonie i strasznie się z czegoś śmiali ale nie wnikałam w to.
- Potrzebuje jutro pomocy - zapytałam
- Ja pomoge - powiedział Niall
- I ja - powtóżył Lou
- No dobra też pomoge - powiedział Hazza - a w czym - zapytał
- przy wnoszeniu mebli do kuchni - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam
Skierowałam się do kuchni gdzie była tylko lodówka i stół z krzesłami. Otwożyłam ją ale nic nie było więc musiałam iść do sklepu. Przebrałam się w czarne rórki, koszulke w paski i Czarne trampku . Przecież musiałam jakoś wyglądać. Poszłam do sklepu spożywczego kupiłąm dużo żeczy żeby było coś do zjedzenia bo jak zwykle Niall wszystko nam zje. Kupiłam co było potrzebne ale siatki z zakupami były za ciężkie więc zadzwoniłam do Louisa
- Misiu przyjedziesz po mnie - zapytałam gdy odebrał
- No dobra a gdzie jesteś - odpowiedział pytająco
- W sklepie spożywczym tam gdzie zawsze kupujemy jedzienie - odpowiedziałam i się rozłączyłam
Czekałam przed sklepę na Lou i jakieś dwie dziewczyny zaczęły mnie zaczepiać i obrażać
- Laluniu i co już rozstałaś się z Lou - pytały cwaniacko
- Yyy... Nie - odpowiedziałam
- Różne plotki o was chodzą nawet taka że spodziewasz się dziecka i temu Lou jest dalej z tobą - zaśmiały się obie
Wtedy puściły mi nerwy miałam już do nich podejść i udeżyć w twarz ale Lou zatrzymał mnie mówiąc żebym sie nie przejmowała. Włożyliśmy zakupy do auta i siedliśmy na miejsca. Louis odpalił samochud i włączył radio. Leciała piosenka którą bardzo lubię Kelly Clarkson - because of you. Siedziałam po cichu słuchając muzyki. Nie rozmawiałam z Louis'em nie miałam o czym ale wydawało mi się że chciał coś powiedzieć ale nie wiedział jak. Dojechaliśmy na miejsce wyjęliśmy zakupy i zanieśliśmy do naszej " kuchni ". Rozpakowałam siatki i włożyłam wszystko do lodówki. Poszłam do salonu gdzie siedzieli wszyscy oprócz Danielle i Liama. Nie pytałam się gdzie są bo pewnie byli u niej w pokoju. Usiadłam na Kanapie obok Lou i się w niego wtuliłam oglądali jakąś komedie wogule nie śmieszną. Niall jadł popcormn nie dzieląc się z nikim Hazza prawie zasypiał a ja się nie czułam zmęczona. Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku które było bardzo wygodne. Usłyszałam że ktoś wchodzi do pokoju i nadle Lou skoczył na łużko przytulając mnie.
- Jesteś zła na mnie - zapytał odsłaniając kosmyk włosów z mojego czoło
- Nie. Dlaczego miała bym być zła - zapytałam
- No nie wiem uciekasz coś często do swojego pokoju - odpowiedział
- Poprostu lubie w nim przebywać od czasu do czasu - powiedziałam
- Od czasy do czasu ? Od 2 dni jesteś w nim nałogowo - mówił
- No poprostu musze coś przemyśleć - powiedziałam
Louis pocałował mnie namiętnie w usta. Odwzajemniłam się tym samym. Wtedy poczułąm że naprawde go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nie chciałam go stracić. Musiałam być silna. Louis odsunął się ode mnie wywracając mnie na plecy. Położył się na mnie widać było mu wygodnie i chyba nie miał zamiaru ze mnie zchodzić
- Ej ale ty nie jesteś najlżejszy.. możesz zejść - próbowałam go zepchać
- Nie nie moge - i znów mnie pocałował
Udało mi się go ze mnie zepchnąć i tym razem to ja na nim siedziałam. Pocałowałam go i zeszłam z niego idąc w strone drzwi. Ale mnie złapał za ręke ciągnąc na łóżko. Wywrócił mnie i trzymał nie pozwalając nigdzie iść. Nie wyrywałam się bo po co dobrze się czułam w jego objęciach. Zbliżała się godzina 23 a my dalej leżeli na łóżku tylko ja już spałam a Lou bawił się moimi włosami. Ale po chwili i on usnął.
---------------------------------------------
To co będą komętarze czy nie ? Naprawdę ja nie chce usuwać tego bloga. Bo jak go nie pisze mam za dużo czasu i nie mam co robić.
po prostu muszę mieć zajęcie bo mnie nudy zjadają.
Jeszcze raz prosze dodajcie pare komętaży jak przeczytacie roździał
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bardzo podoba mi sie twoj blog i codziennie go czytam jest bardzo ciekawy !! Pisz dalej bo nie bd miala co robic wiezczorem!! <33 :**
OdpowiedzUsuńTeż jestem fanka 1D
Natalko . Super rozdział . Kiedy idziemy na rolki ? :)
OdpowiedzUsuń